1 Geneza Ucieczki - po co ten nadludzi wysiłek...czyli film.

 Już w wieku 9 lat usilnie próbuję dostać się do kina na seanse dla dorosłych...

W domu bawię się w "kulturę..." pożyczone od koleżanek lalki przerabiam na marionetki i animuję w zainspirowanych z głowy spektaklach...na początku dla rodziny. Robi się piekło...kiedy za "zniszczone" lalki płaci sąsiadom babcia. Tłumaczę, że tym lalkom dałem szansę jako reżyser. Rodzina patrzy na mnie z niedowierzaniem w milczeniu. Małe dziewczynki pałają chęciom zemsty. W związku z tym z półek wyrzucam komiksy i książki - tworzę we wnękach makietę kina. Konstrukcję ścian i wyposażenia buduję z plastikowych klocków z NRD przypominających Lego. Odtwarzam każdy szczegół...jest więc  kurtyna - własnej konstrukcji, ze sznureczkiem, który rozsuwa ją na boki – za nią jest ekran typu „masking” z czarnymi konturami pozwalający dostosowywać ekran do formatu filmu. Jest prawdziwy projektor...z pokrętłem. W repertuarze same hity: Tarzan, Flip i Flap, jest też ostatni Mohikanin. Małymi rączkami wyciągam małą taśmę z okrągłych magicznych pudełeczek i gorączkowo zakładałem ją do projektora. Na widowni publiczność - w postaci plastikowych żołnierzy, którym wcześniej odcinam nożyczkami pistolety. Plastelina przyklejona do hełmów imituje włosy. Nigdy nie bawię się w wojnę. Trzymam się procedury jak w prawdziwym kinie – gaszę światło w całym domu, potem w moim kinie - zdejmując przewody z kilkunastu płaskich baterii ustawionych rzędem. Na sali gasną małe żaróweczki - zapada mrok. Wyczuwa się elektryzujące oczekiwanie. Włączam projektor i rozsuwam kurtynę. Naciskam klawisz w płaskim "kaseciaku", pojawia się muzyka. Pokrętłem z boku projektora przesuwam obrazy na ekranie. Nic nie jest wstanie zakłócić tego spektaklu – nawet panika babci, która przeżyła wojnę i dla której zapach rozgrzanej lampy projektora zawsze kojarzy się z pożarem. Zahipnotyzowana publiczność daje się ponosić emocjom z ekranu. Zerkam na prawie pusty hol kina. Na plastikowych ścianach wiszą miniaturowe plakaty filmowe z datą i godziną. Każdy z nich wcześniej przygotowałem. Przykucnięci żołnierzo-cywile, którym poodcinałem nożyczkami granaty - robią za nieletnich – stoją godzinami w holu i nie są wpuszczani na salę. Tak odbijam sobie traumę  jaką fundują mi dorośli nie wpuszczając na filmy dla dorosłych. Do czasu...

Pewnego letniego dnia Czesław Niemen przestawia moje postrzeganie świata o 180°. O tym niebawem.